W dniu 11.11.11 w temperaturze +1C. postanowiliśmy poczuć zimny wiatr we włosach i parę w nozdrzach. Ruszyliśmy z Góry Kalwarii przez Warkę, Białobrzegi, Głowaczów, Warkę do Magnuszewa. W Magnuszewie odwiedziliśmy restaurację Stara Kuźnia, która tydzień temu przeszła kuchenne rewolucje Magdy Gessler. Niestety rozczarowaliśmy się brakiem miejsc i ruszyliśmy w stronę Warszawy, by ostatecznie dotrzeć do Otwocka do Lipowego Gościńca. W Lipowym Gościńcu poczuliśmy się jak narciarze na stoku, co sprawiła kwaśnica i inne iście góralskie specjały. Po wesołej konsumpcji przy akompaniamencie wesołego personelu w lokalu zrobiła się iście harleyowa atmosfera.
Podsumowując było to trochę ponad 200km, wesołe towarzystwo i smutek, że już się kończy sezon.
Choć jak widać aktualne staje się twierdzenie, że "nie ma złej pogody, są tylko złe stroje".
Radek